Pokazywanie postów oznaczonych etykietą One pill. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą One pill. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 sierpnia 2014

DIY - welcome Gabi

~Welcome Gabi~


Hmm…pewnie większość osób zaczęłaby ten post w sposób „nie umiem o sobie pisać” bądź „nie bardzo wiem co mogę o sobie powiedzieć”. Ja wiem co chcę Wam przekazać i – jak na mat-fiz przystało – opiszę się krótko, zwięźle i na temat.

         Nazywam się Gabriela, lecz większość osób (poza panią od matematyki, ugh) nazywa mnie po prostu Gabi. Uczęszczam do 2.klasy liceum w Warszawie.  Moja przygoda z DIY zaczęła się już w 2010r, w 1.klasie gimnazjum. 
A to moje pierwsze ręcznie pomalowane koszulki:



Dziełami sztuki nie są, ale byłam z nich bardzo zadowolona.  Tworzyłam dalej, zakładając jakieś blogi na miesiąc i usuwając je - nie miałam aż takiego zapału ani  w sumie umiejętności.
Przez całe gimnazjum stworzyłam wiele koszulek, ok. 3 z yin-yangiem, kilka z napisami w motywie „Harrego Pottera”. Większość sprzedałam na Szafa.pl czy Vinted.pl.
Poniżej yin-yang na czarnej koszulce i wyszyty napis „art is a way of survival”:


Rok temu zaczęłam się również „bawić” z metodą tie-dye. Polega na na zwijaniu koszulek       w pożądany wzór i farbowaniu ich barwnikami, to niektóre z nich:

Co do tie-dye – mam zamiar nadal się tym zajmować i może połączyć tę metodę z markerem i farbkami. Wydaje mi się, że będzie to fajny projekt. 

            Teraz może trochę o tym, co robię teraz, bo chyba za bardzo się rozpisałam w tej historii o DIY.     Od dwóch-trzech miesięcy robię proste nadruki markerem Sharpie. Zwykłe rysunki, takich jak od groma na Tumblr.com czy Weheartit.com. Są proste, ale przemawiają do ludzi (tak mi się wydaje, patrząc na te kilka ofert kupna :p) no i sprzedaję je dużo taniej niż zagraniczne strony czy nawet te polskie, które kiedyś sprzedawały bluzki w rozsądnych cenach, ale od kiedy ilość „poślubień” na ich fanpage’ach przekroczyła kilka tysięcy się wycwaniły i już zwykły T-shirt sprzedają za nieraz powyżej 60zł. A to moje dwa dotychczas zrealizowane „projekty” (o kurczę, jak to poważnie brzmi haha):


Emma poprosiła mnie również o napisanie jak wykonuję rysunki i pokazanie mojego „warsztatu”. Hmm, no przede wszystkim potrzebuję dużej ilości koszulek. Najgorsze jest to kiedy zamawiam koszulki i tak naprawdę nie wiem, czy „aż tyle” jest mi potrzebne, nie wiem, którego rozmiaru powinnam wziąć więcej, którego w ogóle nie brać… A wygląda to tak:


Białe koszulki, jeszcze takie czyste i „niewinne”!

Hm, w sumie tu się kończy magia tego, co możliwe, że miało być „tutorialem”, bo następny krok, to po prostu naniesienie rysunku. Nie bardzo wiem, co mogę jeszcze dodać. 
Ja po prostu chwytam pędzel lub marker i rysuję:



To w zasadzie już wszystko. Mam nadzieję, że nie zrobiłam zbyt wiele błędów i, że dało się mnie jakoś  czytać ;) Przepraszam również za zdjęcia, które jak widać nie są najlepszej jakości – ot, popsułam aparat i został mi telefon…

            Mogę Was jeszcze zaprosić do polubienia mojej strony, którą założyłam kilka dni temu, żeby prezentować na niej moje „wyroby” DIY. W sumie chyba miałam zrobić to na początku, ale jakoś mi wyleciało…

            Otóż, moja strona to One Pill - KLIK.

Skąd się wzięła nazwa? Moje zafascynowanie „Alicją w krainie czarów” i piosenką zespołu Jefferson Airplane – „White rabbit”, nawiązującą do książki.
Polecam posłuchać w wolnym czasie!

Gabi .